piątek, 25 listopada 2016

Nieleczona choroba prowadzi do zgonu.

Dzisiaj w radio podano, że znaleziono skradziony obraz Kossaka , jako że ta wieść dotarła do mnie podczas jazdy w porannej mgle nad ranem ( mgła panie okrutna oj okrutna :-), to nie za bardzo koncentrowałem się nad tym co zapodają, więc po powrocie w domowe pielesze wyszukałem sobie tą informację.

I tu doznałem znów zdziwienia, choć niektórzy w armii mi mówili iż " dziwi się tylko młody" :-), pewnikiem oznacza to że u mnie proces starzenia jest w odwrocie :-).

Ale przejdźmy do poważnych rzeczy, czyli do toczącej  ten kraj rakowej choroby, która jak nic prowadzi do zgonu .

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,pilsudski-na-kasztance-kossaka-odnaleziony,218041.html

W tym artykule zaskoczył mnie ten poniższy tekst, cyt :
 
"Obraz poddano ekspertyzie, aby upewnić się, że znaleziono oryginał, a nie powstałą w międzyczasie kopią. - Dzieło oddano pod opiekę pracownikom Muzeum Narodowego. Prawdopodobnie na razie trafi do muzeum w Sulejówku - dodał rzecznik stołecznej komendy.

Czy obraz wróci do właściciela? - W takich przypadkach decyduje o tym prokuratura i tak zapewne się stanie. Chociaż być może właściciel zdecyduje się na udostępnienie dzieła w jednej z publicznych instytucji - tłumaczył Mrozek.

Jak ocenił, niespełna 20 lat temu, kiedy obraz skradziono, jego wartość wyceniano na 75-80 tys. złotych. Podkreślił także, że wynik akcji był możliwy dzięki wspólnym działaniom, i współpracy z Narodowym Instytutem Muzealnictwa i Ochrony Zabytków "


Czyli jak dobrze rozumiem ten tekst, skradziona prywatna własność w momencie kiedy złodzieje wynieśli ją z domu właściciela nie stanowi już jego własności?, o tym co stanie się z przedmiotem  (obrazem) który ma prawowitego właściciela zadecyduje prokurator ?.
.......................................................................
Do tego co ostatnio się dzieje wpisał się też najnowszy tekst "Historyczne Sudety" :
http://historycznesudety.pl/kodeks-poszukiwacza/#comment-67

Okazało się w komentarzach, że na apel zareagował "mieszacz", który ma wizję "stowarzyszonych poszukiwań".
Występuje z pozycji "pohukiwania" o bzdurach, i proponuje pikiety w Warszawie. 

Pikieta w lutym w Warszawie?, ciekawy sposób na uprawianie zimowego surviwalu, ciekawi mnie czy Miś Polarny też przybędzie ?  :-).
Toż każdy związkowiec wie, że w okresie zimowym nie robi się takich akcji to raz.
Dwa, to wiadomo że poszukiwacze opon palić nie będą.
A pokrzykiwania i machanie transparentami spływa po "jajogłowym betonie" jak woda po przysłowiowej kaczce. Ktoś może wyjrzy z ciepłego gabinetu przez okno zobaczyć czy to czasem nie leśnicy i nic po za tym, następnie zamknie okno bo zimno leci.

To jest właśnie zawracanie kijem Wisły, jak zaczyna narastać niezadowolenie społeczne to "mieszacze" są od rozładowania, i wpuszczania tego "pociągu" który zaczyna się rozpędzać na boczny tor. 
Tam "pociąg" spuści parę i jak to się mówi ...para pójdzie w gwizdek. 

Czyli jak widać " lekarze" zamierzają aspiryną wyleczyć "Raka".
Lecz dzięki opaczności jest spora rzesza "chirurgów" , którzy widzą co jest przyczyną choroby i operacyjnie usuną chorą tkankę. 

P.S. 
Takich inicjatyw podejmowanych wcześniej było wiele i każda z nich spaliła na panewce:

http://fortyfikacje.net/forum/viewtopic.php?t=1619 

http://wfp-e.phorum.pl/viewtopic.php?t=97 

http://odkrywca.pl/apel-do-poszukiwaczy-,548883.html 

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:ihB6QnnkkuYJ:www.pasja-eksploracja.com/forum/exploracja-w-mediach/apel-do-wszystkich-poszukiwaczy/60/+&cd=6&hl=pl&ct=clnk&gl=pl 

http://detektorysci.pl/aktualnosci-6/apel-do-poszukiwaczy/ 

Temat jak widać jest nie zrozumiany należycie ponieważ niektórych myślenie podąża taką ścieżką :


" Wielu z nas patrzy na to tylko z płaszczyzny : "Chciałbym sobie pokopać , ale mi nie wolno , " i to może wkurza, ale z drugiej strony rozumiem chociażby Uriego , czy nawet samych arheo , bo co się stanie po wydaniu ustawy o możliwości legalnej eksploracji dla każdego posiadającego wykrywacz ? Druga Alaska , gorączka "złota" , pandemonium rycia wszędzie .  Pomijając miejsca wpisane do rejestru zabytków , są i takie , gdzie bez względu na ich historyczność , wchodzenie z piszczałką i eksploracja mogą dokonać zniszczeń pod innym względem . Zrozumiałem to dopiero po rozmowie z Dyrektor Ochrony jednego z parków krajobrazowych w Warmińsko Mazurskim . 
Oczywiście , pod namiot wybrałem  się z wykrywką , ale w okolice rzeczonego parku , gdzie nawet wyjęcie kamienia z rzeki , czy z lasu drewna na ognisko , mogło zostać ukarane mandatem , a co dopiero wbicie fiskarsa  i próba wyciąganie czegoś z ziemi . A niestety teren był bardzo atrakcyjny dla eksploratorów ."

Ta niezrozumiałość tematu polega na tym że można zadać odwrotne pytanie ........co się stało w krajach które mają zapisy prawne o legalności takich poszukiwań bez zezwoleń ?  Druga Alaska nastała?,  pandemonium rycia wszędzie, gorączka złota ?. Kraj zaorano ?

Odpowiedź jest prosta ......nic się nie stało a muzea mają co wystawiać.

Jeśli chodzi o drugą część takiej wypowiedzi to można ją sprowadzić do sytuacji kiedy w G.B. rozbijemy namiot na dziedzińcu zamku objętego ochroną Brytyjskiej konserwy i będziemy kopać, po prostu przyjedzie policja i delikwent zostanie ukarany zgodnie z obowiązującym prawem do którego się nie zastosował. Po prostu mogę jedynie dodać że ...." niestety teren był bardzo atrakcyjny dla eksploratorów".

To jest zwykłe mylenie pojęć.

http://www.fronda.pl/a/temida-po-stronie-poszukiwacza,22577.html 

http://medartzasada.blogspot.com/2016/11/podejrzani-sa-wszyscy.html#comment-form 

http://forum.wykopaliska.org/portal.php 

http://zobten.blogspot.com/2016/11/apel-do-poszukiwaczy-i-ludzi-dobrej-woli.html#comment-form 

http://www.pansamochodzik.org.pl/viewtopic.php?p=43162 



 



piątek, 18 listopada 2016

Apel do poszukiwaczy i ludzi dobrej woli.

W związku z ograniczaniem swobód obywatelskich co jest niedopuszczalne w cywilizowanym kraju zwracam się z prośbą do kolegów i koleżanek prowadzących strony internetowe, działających na You Tube, oraz prowadzących własne niezależne blogi, o opisywanie nagonki jaką zaczęto stosować na kolekcjonerów , poszukiwaczy, detektorystów i wszystkich którzy zajmują się poszukiwaniem lub kolekcjonowaniem czegokolwiek.

Czyli nagonki na poszukiwaczy minerałów, numizmatyków, poszukiwaczy meteorytów, kolekcjonerów guzików, broni deko, wszelkich militariów itp.itd.

Uważamy, że należy stawić odpór medialnym nagonkom i represjom jakie są stosowane wobec w/w ludzi poprzez swobodnie interpretowanie przepisów prawnych rodem z wczesnych lat powojennych  oraz tworzącego się w Naszym kraju PRL-u. 

Należy zauważyć, że wszelkie protesty w/w środowisk  i próby zmiany tak zwanego "prawa" na wzór stosowanego w Wielkiej Brytanii  skutkują jedynie zaostrzaniem tego "prawa" i dodawaniem coraz bardziej mętnych oraz podlegających swobodnej interpretacji artykułów pseudo prawnych.

Wobec powyższego apelujemy do wszystkich ludzi logicznie myślących, do tych którym leży na sercu zarówno dobro Wasze , Waszych dzieci oraz wnuków ( które jak podrosną może będą chciały zajmować się historią oraz podobnym hobby) o poparcie, i apelowanie w internecie o zmianę tych "przepisów rodem z Kremlowskiego gabinetu ) na cywilizowane przepisy takie jak w Wielkiej Brytanii.

Należy przy tym nagłaśniać szkodliwe działania ( odchodzących w niebyt zapomnienia i bezpowrotnie rozpadających się z każdym rokiem)  dla pozostających w ziemi przedmiotów z dawnych epok,
 których wydobyciem i konserwacją się nikt nie zajmuje, lecz w momencie kiedy zajmie się tym obywatel Polski podlega On represjom zarówno ze strony archeologów jak i organów ścigania, które to usilnie starają się zrobić z danej osoby przestępcę.

Należy również mieć tą świadomość, że to co tutaj w Naszym Kraju jest przestępstwem, w krajach cywilizowanej Europy przestępstwem nie jest.

Wiadomym nam jest, że wielu z Was wyraża swoje oburzenie co widać po komentarzach pod tą medialną nagonką, wobec tego prosimy o stanowczy sprzeciw przeciwko opisanym działaniom  poprzez wszelką internetową aktywność, zarówno w formie artykułów jak i komentarzy oraz o nagłośnienie tego apelu.

Trzeba powiedzieć STOP, tak dalej być nie może, gdyż "kameleon"
przybrał barwy tła na którym teraz stoi. Ale to jest ten sam " kameleon" co był wcześniej.
https://www.youtube.com/watch?v=ej9G5fpbG7g

 http://historycznesudety.pl/nagonka/

http://wszechocean.blogspot.com/ 

http://kontrrewolucja.net/publicystyka/kopanie-z-wykrywaczem-nawet-na-wlasnym-podworku-wykroczenie 




P.S.
 http://www.nowa.tv/24-godziny/poszukiwacza-skarbow-chca-zmiany-prawa,139/

https://www.youtube.com/watch?v=bYjtx-8Syjs 

https://www.youtube.com/watch?v=5mNlG7IiVFQ

https://www.youtube.com/watch?v=5C6BcpztMoQ 







sobota, 12 listopada 2016

Poszukiwacze- taka sytuacja.

Wędrowiec w komentarzu napisał :

" Prawie siedem lat temu jeden z gości od "dobrej zmiany" poprosił o kontakt kogoś z waszego szeroko rozumianego środowiska. Chodziło o kwestie uregulowania zasad działania eksploratorów oraz o mały interes polityczny, włączenie się ekip w działania związane z Żołnierzami Wyklętymi i grupami rekonstrukcyjnymi. 

Generalnie chodziło o wsparcie dla wówczas dopiero rozwijającego się ruchu "historycznego". Z tego co pamiętam spotkanie było umówione na poniedziałek, ale w sobotę koleś miał "wypadek komunikacyjny". 

Dzisiaj jest trochę trudniej, bo po lasach chodzą nie tylko Wasi, ale i Ci co to niby są tacy dobrzy dla Polaków. A ponieważ chodzą na zielono, to ciężko rozpoznać kto jest kto, i ogólnie trzeba się przyglądać wszystkim. Taka sytuacja."
......................................................

Czas ustosunkować się do takiej sytuacji, a więc myślę że powinienem jasno i zrozumiale coś napisać.

Wędrowiec, uważnie przeczytałem Twój komentarz.
I uważnie od lat obserwuję sytuację jaka zmienia się wciąż z roku na rok na gorsze.

O ile środowiska poszukiwaczy i detektorystów 20 lat temu miały małe problemy, o tyle dzisiaj pomimo powstania wielu stowarzyszeń mają spore problemy.

Związane to jest z masowym zainteresowaniem zarówno przygodą jako taką ( czyli z olbrzymią rzeszą ludzi w różnym wieku którzy oderwali się od TV) , lecz również z chęcią znalezienia czegoś nieokreślonego lub określanego jako "skarb" w celu wzbogacenia się.

O ile działania hobbystyczne czyli latanie w panterkach z taczką i odgruzowywanie ( pod nadzorem ) jakiś znanych obiektów jest uznawane jako "cacy poprawne", to poszukiwanie "skarbu" bez nadzoru w celu wzbogacenia się jest uznawane przez "mieszaczy-poszukiwaczy-przebierańców " za coś paskudnego, wstrętnego, wręcz  niegodnego poszukiwacza.

Ta sytuacja związana jest z komunistyczną mentalnością " mieszaczy-poszukiwaczy-przebierańców". 

Uważają Oni bowiem,  że  uzyskiwanie pieniędzy w ten znany na całym świecie sposób jest "wstrętne i niegodne poszukiwacza".

Dlaczego wstrętne?....ponieważ nie są w stanie zaakceptować prawa jednostki do samostanowienia o sobie. Koniecznie muszą być podporządkowani, i uważają że jak jednostka samo stanowi o sobie to jest jakimś nieokreślonym zagrożeniem, a jak zarabia pieniądze w inny  sposób jak ciężka praca to jest przestępcą.


Do tego mamy te wszystkie medialne wieści,  o nagonkach, kradzieżach prywatnych kolekcji w imię "prawa", przeszukaniach, nalotach na prywatne mieszkania i pisanie o ośmiu latach więzienia za zardzewiały gwóźdź lub boratynkę z XVII wieku, których wytworzone oraz wybite były niezliczone miliony, i które z roku na rok pod wpływem nawozów sztucznych i warunków atmosferycznych rozpadają się w proch oraz pył.

W związku z tym należy postawić sobie pytanie, jaką mamy na dzień dzisiejszy zastaną sytuację ?.

Wg. mnie i moich przyjaciół sytuacja wygląda następująco :

Na jednym biegunie mamy  konserwę i archeo.
Czyli  Tych co My jako Naród sami  Ich ustanowiliśmy aby pozyskiwali zabytki i chronili nasze Polskie dziedzictwo. Jak chronią, jak pozyskują, oraz co robią to każdy wie, i nie muszę raczej o tym pisać.

Ta frakcja ma swoje prywatne interesy aby utrzymywać taką sytuację jaka dzisiaj istnieje.
Do pomocy mają w smerfowni swoich, młodych ideologicznych kolegów, którzy wyszli z pod ręki wybitnych ideologicznych betonowych "profesorów" ( tych z pomysłami o rekwirowaniu meteorytów z kosmosu, które spadły na prywatny ogródek rolnika).
I tych bredzących wciąż o "kontekście historycznym" na polu oranym setki lat, gdzie pług przewala przez te setki lat ziemię w tę i z powrotem.

Ci młodzi "adepci" wyposażeni w "prawne Bierutowskie" instrumenty władzy, na sygnał swoich mentorów ruszają ochoczo do wszelkich smerfastycznych pseudo -prawnych łapanek i nagonek, które z kolei medialnie podpierane są przez usytuowany wyżej " beton".

Tym działaniom wtórują ochoczo tak zwane "polskie media", które mają na celu ......zrobić siekę Polakowi z mózgu i go zastraszyć aby siedział w domu na d.....pie i oglądał ich REKLAMY.
Lub  łaził na masowe organizowane przez nich imprezy i pił piwo oraz słuchał wygłaszanych tam bredni.
A nie rozłaził się gdzieś po polach i lasach, gdzie jest poza zasięgiem ich prania mózgu. 

Bo tam w tych lasach i na polach  spotyka się jeden z drugim  z jakimiś innymi typami, o czymś rozprawiają, gdzieś łażą, nie wiadomo gdzie.
Komóry powyłączane, jakaś niebezpieczna i dziwna niekontrolowana wysoce niebezpieczna sytuacja.

Na drugim zaś biegunie mamy poszukiwaczy zarówno amatorów jak i zawodowych już poszukiwaczy:

Zarówno jedni jak i drudzy poszukują z różnym skutkiem różnych rzeczy. 
Amatorzy przeszukują pola łąki i lasy tak jak ich odpowiednicy na całym Bożym Świecie. Jedni chcą mieć jakieś swoje kolekcje inni chcą coś znaleźć i na tym zarobić. 

W praktyce to wygląda tak , że w miejscach gdzie nic historycznego nie ma zawsze jest jakiś złom wywalany na pola i w lasy przez ostatnie czasy. 
I początki są takie, że zbierają i sprzedają ten złom odkładając na lepszy wykrywacz bo ten za 300zł, "płytko szuka". Po czasie jak trafią na jakąś monetkę srebrną lub miedzianą zaczynają się interesować co to , czyja ona, przeglądają fora i tak powoli zaczynają się wkręcać w poznawanie historii. 
Które to dogłębne poznawanie jak wiadomo jest z punktu widzenia "betonu" niezbyt pożądane gdyż,  .... Polak powinien wiedzieć jedynie to co mu "betony" powiedzą.
Potem to zbieranie złomu przeradza się  w wymiany, zakupy do kolekcji i skutkuje własnymi zbiorami. 
Zbieracze mają różne preferencje czyli, klamerki od butów, klamry wojskowe, hełmy, guziki kalesoniaki, zatyczki od flaszek, lub flaszki do wyboru do koloru.

Następnymi są "zawodowcy", też interesujący się historią i też trzymający w jakiś gablotach swoje ulubione rzeczy.
Oni z kolei zaczynali po wojnie i tak im do dzisiaj zostało.
Są takimi samymi poszukiwaczami jak ich koledzy po fachu którzy mieszkają poza granicami Bolandii.

Lecz o ile Tamci mają możliwości prawne sprzedaży za uczciwe pieniądze tego co znaleźli, o tyle Nasi są tak zwanymi "przestępcami". 
W stosunku do Tamtych zagranicznych różnica jest taka, że dla tamtych zagranicznych Ich państwo jest partnerem, a dla naszych "państwo" jest złodziejem.

Innymi też są "poddani" czyli wg.nas Ci "mieszacze-poszukiwacze-przebierańcy ", którzy w imię tak zwanej "poprawności" mają wpojone że muszą mieć specjalną kenkartę na wyjście z domu i poszukiwanie na własnej ziemi.

I o ile stowarzyszanie się za granicą ma na celu nawiązywanie bliższych więzi i ułatwienie sobie poszukiwań ( np. uzyskanie jednego pozwolenia od właściciela gruntu dla 30 osób) to "stowarzyszanie" się w Polsce ma na celu kontrolowanie i podporządkowanie sobie jednostek. 
Gdyż za granicą zarówno członek stowarzyszenia jak i pojedynczy poszukiwacz występują na tych samych prawach, co wg. władz naszych "stowarzyszeń" jest nie do pomyślenia.

I dla tego wszelkie próby ustanowienia prawa takiego jak w G.B. spełzają na panewce, ponieważ Ci co stoją u nas u władz "stowarzyszeń" i są delegowani przez stowarzyszonych do rozmów z "betonem" nie wiedzą do czego tak na prawdę służy stowarzyszenie i w jakim celu jest zakładane.

No i do tego panteonu dołączają niezrównoważone jednostki, które celowo i z premedytacją ( niektóre nie celowo i bez premedytacji, tylko z braku wiedzy) dokonują poszukiwań na zarejestrowanych obszarach archeo, lub konserwy. 
Oraz "militaryści" zabierający uzbrojone żelastwo wojenne. Celowo słowo militaryści opatrzyłem cudzysłowiem ponieważ militaryści bez cudzysłowia, zajmują się restauracją wszelkiej broni, jakiś bagnetów, szabel, starych łusek z różnych wytwórni  itp. i nigdy nie dotykają różnych uzbrojonych urwiłapek. Za co zresztą są wciąż represjonowani, karani i ścigani. 

Tu o ile co do pierwszych to wiadomo że jak się coś niszczy lub stwarza niebezpieczeństwo ( nie dla siebie ale wręcz dla innych) to reakcja ochronna być powinna. 
lecz jeśli chodzi o grupę drugą czyli militarystów to tu są podejmowane działania niezgodne z jakąkolwiek logiką, zdrowym rozsądkiem i światowymi standardami. 
Wiadomym jest też, że "prawo" za sprawą pewnej pani ( celowo z małej litery) co ma włos bląd na głowie, a w głowie  że ktoś kto pracuje za 6 tyś to frajer.
Pani ta w nagrodę za swoje złote myśli działa z ramienia PO w E.U i ona to wymyśliła, że trzeba pozabierać, zaspawać, odebrać, utrudnić, zabronić posiadania i represjonować. Przez co zablokowali nie tylko naszych rodzimych kolekcjonerów lecz i sąsiadów. 
Jak wszystkim zainteresowanym  wiadomo, zostało to zmontowane przez "liberałów" , którym na samą myśl o tym że ktoś w domu ma karabin i nie daj boże może on w ich kierunku z tego starego karabinu kiedyś wystrzelić dostają "mokrych majtek". 

Z tymi ludźmi od militari też tworzone jest zamieszanie. 
Za moich dziecięcych czasów gdy urwiłapki wszelkiego typu leżały dosłownie wszędzie sprawa była prosta , wbijało się obok patyk z jakąś szmatą najlepiej czerwoną ( skąd ją wziąć tego nam w szkole nie mówiono :-) ) , i zawiadamiało się wojsko, które na biegu wywoziło ten niebezpieczny szmelc, nie interesując się absolutnie kto to znalazł i w jaki sposób.

Dziś z tym jest problem ponieważ, najpierw w kolejce do zawiadomienia o zagrożeniu są smerfy, które zapisują, spisują, śledzą,  a saperzy na prywatne lub telefoniczne  zgłoszenie nie mogą podjąć działań.

W związku z taką sytuacją wiele tego badziewia nie jest zgłaszane. Tym bardziej jest to niezrozumiałe, że o ile po wojnie leżało to niebezpieczne żelastwo na wierzchu, tak dzisiaj znajduje się płytko lub głęboko pod ziemią i znajdowane jest albo przypadkiem , albo za pomocą detektora co z kolei ze względu na ustanowienie różnych dziwnych i nie zrozumiałych logicznie przepisów skutkuje nie zgłaszaniem tego typu zagrożeń przez poszukiwaczy w obawie przed represjami.

W związku z tym logicznym jest, że kontrola, represja i nakładanie mandatów jest sprawą nadrzędną ponad  życie człowieka w Polsce.
Zaś zasłanianie się "dbaniem" właśnie o to życie jest jedynie pustym frazesem, gdyż na takie zagrożenie można się też natknąć kopiąc kompostownik w ogródku lub orając głębiej pole.

Co dalej?.
Dalej w związku  z pogłębiającymi się represjami należało by podjąć działania prawne aby stworzyć falę która wypłucze to szambo w jakim wciąż tkwimy.
Należało by stworzyć legalną partię i nie oglądając się na malkontentów i różnych gderaczy zacząć tworzyć oddolne struktury w celu zmiany "prawa". 
Celem nadrzędnym powinno być powymiatanie ze stołków  tych  " betonowych łbów" i ustanowienie takich przepisów, które pozwolą ludziom oddychać, a jednocześnie zapobiegną dewastacji.
Bez wymiecienia tych oporników nic się nie zrobi.
Tych praw  nie trzeba wymyślać od nowa, one już są i funkcjonują świetnie na świecie. Wystarczy skopiować i zaimplementować na rodzimy grunt.  Przed tymi zmianami rękami i nogami broni się "beton".

Bo samo się  nie zrobi.
"beton" w mętnej wodzie dobrze sobie pływa, więc im więcej mętnej wody tym lepiej dla NICH, a gorzej dla przeciętnego Kowalskiego i nie tyczy się to tylko poszukiwań lecz wielu innych dziedzin codziennego życia.
Taka jest nasza konkluzja.

Pewne aspekty tej sytuacji jaka panuje w naszym kraju wykazała też sprawa tak zwanego "złotego pociągu" , o ile pewne niuanse moralne (sprowadzające się do tego co kto komu i gdzie podebrał ) rozgrywały się na wspólnym podwórku. 
I o ile pokpiwanie i robienie sobie żartów z tych poszukiwawczych działań było normalne ( bo każdy ma prawo do własnego zdania) . 
To już prawne i typowo medialne działania podejmowane przez różnych ludzi wykazały jaki jest stan mentalności pewnych środowisk , oraz jak " prawo" jest skonstruowane aby utrącić tego typu inicjatywy.